- Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
- Ale tato… sam potrafie znaleść sobie dziewczynę…
kto to jest? -
To córka Kulczyka!
- Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
- Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na męża Pańskiej córki!
- Wie Pan… ale ja nie szukam męża dla mojej córki…
- Ależ to wiceprezes Orlenu!…
- Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu :
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną – mam idealnego kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
- Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
- Ooo! Chyba, że tak!
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Ja do Jarka.
- A ja kombajn.
Komisja wojskowa:
- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje…
- Ale kim był?!
- Gruźlikiem…
- Ale co robił?!!
- Kaszlał…
- Ale z czego żył?!!! Z tego się przecież nie żyje!
- Przecież mówię, że nie żyje…
W pewnej mieścinie był piekarz, który piekł pieczywo nienadające się w ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i postanowili uradzić co z nim zrobić… Radzą tak kilka godzin i nic nie mogą wymyśleć… w pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty jak wół i mówi :
- Może mu jebnę?!… na co ludzie mówią:
- Nie, no.. tak nie można… w końcu mamy tylko jednego piekarza, nie możemy zostać w ogóle bez… i dalej debatują..
Za jakiś czas znowu wstaje kowal i mówi:
- To może jebnę stolarzowi?… mamy dwóch..
Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju.
- Jak się nazywasz?
- Jurek – odparł nowy.
Szef się skrzywił:
- Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu.
To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet.
Zwracam się do pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?
- Kochany – westchnął nowy. – Nazywam się Jerzy Kochany.
- Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę.
Kierowca zatłoczonego autobusu ostro nim manewruje.
Pasażerowie przewracają się, walą głowami w szyby itp.
Jeden z pasażerów:
- Panie, k***a, świnie pan wieziesz, czy co?!
Na to kierowca:
- A co? Ktoś się w ryj uderzył?
Kowalscy postanowili pójść pierwszy raz do opery. Ubrali się odświętnie. W operze ustawili się w kolejce do kasy, żeby nabyć bilety. Przed nimi mężczyzna zamawia:
- Tristan i Izolda. Dwa poproszę…
Po chwili Kowalski podchodząc do kasy:
- Stefan i Zenobia. Dla nas też dwa…