Ja, niżej podpisana kobieta, wyrażająca zgodę na
propozycję małżeństwa, akceptuję poniższe postanowienia:
§ 1.
Jeśli nie będę miała orgazmu zaraz po tym jak pijany
wdrapiesz się na mnie i po “pełnych” 5 minutach pompowania
i sapania jak starzec z astmą, będę grzecznie udawać, że mam.
§ 1.01
Będzie to mistrzowska gra aktorska, zawierająca moje
krzyki np.: “Więc TAK wygląda brudny sex!” oraz zobowiązuję
się także do wierzgania i jęczenia jak kot kłuty pinezką.
§ 1.02
Nigdy nie będę prosić o dłuższą grę wstępną!
§ 2.
Całkowicie rozumiem, że rola kobiety w każdym związku to
branie winy na siebie. Więc jeśli przytrzaśniesz sobie
palec drzwiami lub przegra Twoja ulubiona drużyna, zgadzam
się aby to była moja wina. Nawet jeśli mnie tam nie było.
§ 3.
Zawsze kiedy, wybiorę się na spotkanie z przyjaciółkami
na plotki, będę mówiła, że masz większego członka niż
Himalajski jak, a każdy słoń mógłby zazdrościć Ci genitalii.
§ 3.01
Będę “często” wspominać o Twojej seksualnej potencji
i tych cudownych, długich godzinach w sypialni.
§ 3.02
I będę to także powtarzać Twoim kumplom. Często.
§ 4.
Po seksie (którego nigdy nie nazwę “uprawianiem miłości”),
nie będę oczekiwać, że będziesz mnie tulił tak długo,
aż odpadnie Ci ramię. Nie będę Cię też denerwować
- wpychając Ci moje włosy w twarz.
§ 4.01
Nigdy, przenigdy nie będę nazywać Twojego członka śmiesznymi
zdrobnieniami.
§ 5.
W łóżku będę wciąż nalegać na nowe pozycje. Zwłaszcza te,
w których Ty sobie spokojnie leżysz, a ja robię całą resztę.
§ 5.01
Bezwzględnie przesłucham wszystkie moje koleżanki
i jeśli któreś będą miały skłonności biseksualne, to
zaproszę je na obiad. A potem schowam ich kluczyki
do samochodu, aby zmusić je do zostania na noc.
§ 5.02
Zobowiązuję się do codziennego uczęszczania na 2 godziny
aerobiku, aby utrzymać moje ciało w idealnej kondycji
i figurze.