Nov
16
2008
0

Garść dowcipów

Wraca mąż do domu i od progu woła do żony:
- Rozbieraj się i do łóżka!
Żona nieco zdziwiona, 20 lat pożycia i nigdy się tak nie zachowywał…
Zaciekawiona wyskoczyła z fatałaszków i do wyrka. Mąż też raz-dwa pozbył się
ubrania, wskakuje do łóżka, nakrywa żonę i siebie kołdrą, razem z głowami i
pokazuje: – Patrz! Zegarek kupiłem! Fluorescencyjna tarcza!

Drogówka zatrzymuje blondynkę :
- Dzień dobry. Kontrola drogowa. Ma pani gaśnicę ?
- Mam!
- A trójkącik?
- Wczoraj zgoliłam..

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie
się, męczy, ciągnie…
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie…
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią… Uuuf,
zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść….. Uuuf,
weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki….
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z
butami… Zeszły!
Na to dziecko :
-…bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się
trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają…..
weszły!.
- No dobrze – mówi wykończona pani – a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.

Written by Administrator in: Dowcipy, Teksty | Tags: , , , , ,
Nov
16
2008
0

Niewierny Mąż?

Żona wróciła wcześniej do domu i zastała męża w wyrku z piękną, młodą
seksowną dziewczyną.
- Ty niewierna świnio – wydziera się na całe mieszkanie.
- Jak śmiesz to robić MI, matce twoich dzieci ?!? Wychodzę, chcę rozwodu
Mąż woła za nią:
- Poczekaj chwilkę, wyjaśnię ci jak to było…
- Nie wiem w sumie na co mam czekać, ale to będzie ostatnia rzecz jaką
od ciebie słyszę, streszczaj się.
- Jadąc do domu z pracy zobaczyłem jak ta młoda dama łapie stopa,
zlitowałem się i zabrałem. Już w samochodzie zauważyłem, że jest chuda,
obskurnie ubrana i brudna. Wyznała mi, że nie jadła od trzech dni. Tak
się wzruszyłem, że przywiozłem ją do domu i dałem jej twoja wczorajszą
kolację, której nie zjadłaś bo się odchudzasz. Biedaczka pochłonęła ją w
dosłownie dwie minuty. Popatrzyłem na jej umorusaną twarz i zapytałem,
czy nie chce się wykąpać. Kiedy brała prysznic, zauważyłem, że jej
ubrania też są brudne i jest w nich pełno dziur więc dałem jej twoje
jeansy, których nie nosisz od kilku lat bo w nie nie wchodzisz. Dałem
jej też koszulkę, którą kupiłem ci na imieniny, ale ty jej nie nosisz bo
twierdzisz, że “nie mam dobrego gustu”. Dałem jej sweter, który dostałas
od mojej siostry na święta a ty go nie nosisz tylko dlatego żeby ją
denerwować. Do kompletu dorzuciłem jeszcze buty, które kupiłem ci w
drogim sklepie a ty ich nie nosisz od czasu jak zauważyłaś, że twoja
psiapsiułka ma takie same… Była mi bardzo wdzięczna i kiedy
odprowadzałem ją do drzwi zapytała się ze łzami w oczach: “ma pan
jeszcze coś, czego żona nie używa ?”…

Written by Administrator in: Dowcipy, Teksty | Tags: , , ,
Nov
08
2008
0

M – jak mąż

Mężczyzna Żonaty – czyli MĄŻczyzna (w skrócie mąż) – bardzo popularne, domowe zwierzę futerkowe bytujące przy kobiecie. Porusza się zwykle na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej. (No, chyba, że zachla, to wtedy na czterech.) Z niektórymi osobnikami można żyć w bardzo przyjemnej symbiozie. Inni natomiast przybierają postawę pasożytniczą i tych właśnie należy szczególnie unikać.
Z tym futerkiem, to w zasadzie różnie bywa. W wieku młodzieńczym najbujniejsze owłosienie występuje na głowie. W miarę upływu lat jednak większa część osobników linieje w tymże miejscu, za to “futro” zaczyna im rosnąć na torsie, plecach, ramionach, no… generalnie wszędzie. Tak więc chyba spokojnie można przyjąć, że liczba włosów na ciele męża jest stała, zmienia się natomiast ich rozmieszczenie.
Nie wymagana szczotkowania.

Jest wiele różnych ras mężów.
Jedni do złudzenia przypominają jamniki – im mniejszy (uwaga! w tym miejscu częściej chodzi o intelekt), tym bardziej zadziorny i wredny – “kompleksowo” cię obszczeka i udaje groźnego ważniaka,
inni – ci łagodni, ulegli i dobrze wytresowani, kanapowi – pudle,
jeszcze inni – harty (ciągle gdzieś pędzą i pędzą. Albo coś robią i robią. Inna nazwa dla tej rasy to “pracoholik”).
Husky – inteligentny, dobrze ubrany, zabójczo przystojny, o niesamowitych oczach, ale życie z nim to często udręka. Ciągle w podróży (jedna delegacja za drugą…)
Owczarek niemiecki – ładny, mądry, w sumie rasa godna polecenia, ale temperament ma ognisty. Wymaga twardej ręki i dobrego prowadzenia. Jak mu się za bardzo popuści, to się lubi rozłajdaczyć.
Bernardyn – wielki i poczciwy, o dość flegmatycznym usposobieniu. Dużo żre.
Ale jeśli ktoś lubi, to czemu nie?
Można też czasem trafić na boksera (kobietom nie polecam tej rasy), lub, co jeszcze gorsze, na bulteriera (ja osobiście nie chciałabym być żoną gangstera, ale wszystko kwestia gustu).

Oczywiście spotyka się też wiele krzyżówek, czasem nawet bardzo interesujących.
Są może nieco mniej urodziwe (chociaż… czy ja wiem?), ale za to mądrzejsze i wierniejsze.
W końcu uroda to nie wszystko.
ako, że mąż nie był mi potrzebny do tego, by się nim na wystawach chwalić, wzięłam mieszańca. (Określenie “kundel” ma pejoratywne zabarwienie, więc będę się posługiwała raczej określeniem “wielorasowy”.)

Tak. Mój mąż jest wielorasowy.
Ale to wyjątkowo ciekawy egzemplarz. Trzeba przyznać, że ma charakter i styl.
Oczy ma piękne jak u labradora, inteligentny i temperamentny jak owczarek, do tego zdolny i ambitny, myśli szybciej niż hart biega, opanowany i odważny, można na niego liczyć w trudnych sytuacjach.
Ma też coś z bobteila – jest typowym domatorem, są dni, kiedy mógłby leżeć godzinami na kanapie brzuchem do góry, ale pod pantofel nie daje się wcisnąć, więc raczej nie pudel. Mało tego, nie cierpi damskich pantofli, dlatego zwykle chodzę po domu boso.
Do tego jest mądry, wierny i straszny z niego pieszczoch.
Niestety, ma też w sobie coś z jamnika, (albo może z pekińczyka?) – czasem bez powodu chodzi ze “skrzywioną” miną, zachowuje się wrednie, (warczy na mnie, gryzie, szczeka, a potem ucieka) i… nie lubi dzieci.
Szkoda trochę, bo ja lubię.
Za swoim niestety też nie przepada. Po prostu jest zazdrosny. Ale cóż… jakieś wady mieć musi.
W końcu nie ma idealnych mężów.

Jednak podsumowując – jak na moje preferencje i potrzeby – bilans wychodzi zdecydowanie na plus.

Jeśli chodzi o dalszą charakterystykę, to niestety, w zależności od rasy męża, bywa różnie. Pewne rzeczy czasem się pokrywają i są wspólne dla większości mężów, inne zaś są cechami osobniczymi i dla każdego męża są bardzo indywidualne.

WARUNKI LOKALOWE

Jeśli chodzi o powierzchnię potrzebną do życia, mój mąż akurat jest stworzeniem raczej niewymagającym. Wystarczy mu klatka (no dobrze, pokój) o wymiarach dwa na dwa metry. Jednak powiedzmy sobie od razu – musi być dobrze wyposażona.
I tu zaczyna się problem, bo to wyposażenie jest bardzo kosztowne.
Dobry komputer, telewizor, kino domowe, sprzęt fotograficzny, do tego wygodna kanapa – jak by to wszystko policzyć… ech, szkoda gadać.
Ale cóż, mąż kosztuje.
Jednak patrząc na to z drugiej strony, to przecież ON na to wszystko zarabia, więc chyba nie jest tak źle.
Warto dodać, że mąż w klatce, która nie została należycie wyposażona, czuje się bardzo źle, jest nieszczęśliwy, szybciej linieje, zmienia kolor owłosienia na siwy i nie ma z niego żadnego pożytku. Z moich obserwacji wynika więc, że jednak warto w trochę sprzętu elektronicznego zainwestować.

Warto też, dla dobrego psychicznego samopoczucia męża, zainwestować w niedużą, przenośną blaszaną klatkę z czterema kołami i kierownicą, zwaną samochodem, tak, by mógł się w niej swobodnie przemieszczać. I to niekoniecznie na duże odległości. Do sklepu na rogu też.
Wprawdzie rujnuje to jego zdrowie, ale za to bardzo podnosi dobre samopoczucie.
Należy też nadmienić, że poczucie własnej wartości u męża rośnie wprost proporcjonalnie do wartości zakupionego samochodu.

WYMAGANIA ŻYWIENIOWE

Powiedzmy to otwarcie – na ogół są duże lub nawet bardzo duże.
Mąż lubi dobrze zjeść.
Ale uwaga! Nie należy go przekarmiać, bo to szkodzi jego zdrowiu i sylwetce.
ZWYCZAJE GODOWE

Tak bardzo ciekawe i obficie występujące u kawalerów, u mężów zdają się stopniowo zanikać. Zwłaszcza u tych z wieloletnim stażem pozostają w postaci szczątkowej. Tak bardzo szczątkowej, że chyba nie warto o nich wspominać.

POTRZEBY SEKSUALNE

Duże lub bardzo duże.
Optymalnie należało by go dopuszczać tak samo często, jak karmić. To znaczy dwa, nawet trzy razy dziennie.
Jednak z moich obserwacji wynika, że jak dostanie raz na dwa, trzy dni, to też przeżyje i to bez jakiejś większej szkody dla zdrowia (zarówno fizycznego jak i psychicznego).
Po trzech dniach bez seksu u mojego męża można już zaobserwować pierwsze symptomy Ostrego Zespołu Niedorżnięcia. Nasilają się one z dnia na dzień coraz bardziej.
Tydzień bez seksu wystarczy, by mąż zmienił się w potwora. Brrrr!
(Myślę, że to tłumaczy, dlaczego większość żon, zwłaszcza tych, które nie lubią dawać, uważa, że mężowie to potwory.)
Gdy się go obficie popieści i wyreguluje ciśnienie śródjądrowe, łagodnieje natychmiast i z potwora zmienia się w anioła.

Uwaga!
Kopulującemu mężowi absolutnie nie należy przeszkadzać w tejże czynności.
Musi się wyżyć i przede wszystkim – dojść!
Gdy z jakiegoś powodu kopulacja zostanie przerwana przed momentem kulminacyjnym (orgazm) i mąż nie może potem czynności tej dokończyć, to objawy OZN pojawiają się u niego natychmiast i to ze zdwojoną siłą.
Warto więc przed rozpoczęciem stosunku płciowego z mężem powyłączać wszystkie telefony, sprawdzić czy dziecko wystarczająco mocno zasnęło itp.
Jak się tego nie dopilnuje, to się potem trzeba nieźle po główce nagłaskać, żeby mu przeszło (nie po tej główce, po tej drugiej…)

ZABAWKI

Do ulubionych należą te elektroniczne.
Wszystko, co ma wyświetlacz ciekłokrystaliczny, mruga diodami, świeci lampkami i ma guziczki. Najlepiej duuuużo guziczków.
Warto nadmienić, że te nadpsute, pochłaniają go na dłużej.
No i internet oczywiście. Internet musi być.

Wyśmienitą zabawą z serii sado-maso jest oglądanie w internecie zabawek, które chciałby sobie kupić, a o których wie, że sobie nie kupi, bo aktualnie go nie stać.
“Ale może kiedyś…? Kto wie? Może po następnej wypłacie?”

PODSUMOWUJĄC

Różne są opinie na temat tego, czy warto mieć męża czy nie.
Myślę, że w dużej mierze zależy od tego, na kogo się trafi.
Ja osobiście bardzo sobie chwalę i nie oddałabym ani nie zamieniła na żadnego innego.
Jak dla mnie, to On ma wszystko, co potrzeba.
Kocha mnie nad życie, miły jest, pracowity (jak rano wychodzi z domu, to zawsze coś upoluje), jak mu dobry obiadek zrobię, to ładnie się uśmiechnie i podziękuje. Czasem jeszcze nawet pozmywa.
A zawsze po tym, jak zmywa, obiecuje, że mi zmywarkę kupi.
(Wierzyć, nie wierzyć…? Może powinien zmywać częściej?)

Jest świetnym kumplem do rozmowy, a i przytulić się do niego tak miło. Po futerku poczochrać, za uszkiem podrapać…
Zwłaszcza w nocy, w łóżku, bo grzeje jak kaloryfer. Na jesienno-zimowe wieczory, dla takiego zmarźlucha jak ja, w sam raz.
Jest świetnym kumplem do rozmowy, a i przytulić się do niego tak miło. Po futerku poczochrać, za uszkiem podrapać…
Zwłaszcza w nocy, w łóżku, bo grzeje jak kaloryfer. Na jesienno-zimowe wieczory, dla takiego zmarźlucha jak ja, w sam raz.

Ale najdziwniejsze są jego oczy. Piękne, głębokie, mądre.
Patrzą na mnie tak, jakbym była najpiękniejszą kobietą na świecie.
Przy nim w ogóle nie czuję upływu czasu.
Przy nim ciągle mam siedemnaście lat.
Przy nim czuję się kimś absolutnie wyjątkowym.

Najlepszy, najwierniejszy mąż na świecie. Należy do tych, którzy nigdy nie przestają kochać.
Wiem, że jeśli nawet gdzieś polezie, to i tak zaraz wróci.
Tacy jak On zawsze wracają.
(Zresztą, bądźmy szczerzy, gdzie by mu było lepiej?)

Jeśli się rozumie jego psychikę i jeśli się o niego dba, nie sprawia większych kłopotów.
Gdy ma wysprzątaną klatkę, gdy jest najedzony i gdy mu się regularnie obciąga, jest wyjątkowo miłym, wręcz uroczym stworzeniem.
Owszem, bywa czasem upierdliwy, ale cóż… bądźmy ludźmi. Takie jego prawo. W końcu to przecież mąż!
Jako, że trafiłam na wyjątkowo udany egzemplarz, jestem z nim bardzo szczęśliwa.
Wręcz nie wyobrażam sobie bez niego życia.

Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że mąż to najlepszy przyjaciel kobiety.
W każdym razie – mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem.

Written by Administrator in: Teksty | Tags: , , , , , ,
Oct
30
2008
0

Zły adres

Młode małżeństwo planowało wybrać się na letnie wczasy nad morze. Postanowili, że najpierw pojedzie on, aby wybrać hotel i rozejrzeć się,co warto odwiedzić, po czym miał przekazać wiadomość e-maile’ m. Zrobił tak, lecz pomylił jedną literę w adresie, przez co wiadomość trafiła do pewnej starszej pani, która właśnie dzień wcześniej pochowała męża. Pani ta, sprawdzając wiadomości, nagle wydała głośny histeryczny krzyk. Domownicy zaalarmowani hałasem pobiegli sprawdzić, co się stało. Zobaczyli staruszkę omdlałą na podłodze. Ktoś odczytał wiadomość z ekranu: – Kochanie, wczoraj dotarłem na miejsce. Wszystko już tu przygotowałem na Twoje przybycie jutro.

Twój kochający mąż.

PS: Strasznie tu gorąco!

Written by Administrator in: Teksty | Tags: , , ,
Oct
29
2008
0

Kilka dowcipów

Przychodzi gość do pani doktor i mówi:
- Mogłaby pani mi coś dać bo mam erekcje 24 godziny na dobę.
- Mogę panu dać spanie, jedzenie i tysiąc złotych miesięcznie.

Autobusem jedzie małżeństwo. On patrzy za okno… ona zamyślona, mina
poważna, głowa spuszczona w dół…
On się odwraca powoli, patrzy na nią i pyta: – Co robisz?
Ona odpowiada: – Nic. Myślę.
Po chwili autobus bierze ostry zakręt i ona zsuwa się z fotela na podłogę autobusu.
On patrzy się na nią i mówi: – Ale żeś wymyśliła.

Trzy kobiety: zaręczona, mężatka oraz panna, rozmawiają o swoich mężczyznach.
Po parogodzinnej debacie dochodzą do wniosku, że warto wnieść coś nowego
do ich życia seksualnego, postanawiają dodać sobie trochę seksapilu i
założyć pończochy, skórzane biustonosze, superwysokie szpilki oraz maski
również ze skóry.
Po kilku dniach spotykają się ponownie, aby podzielić się wrażeniami:
Zaręczona opowiada:
- Mój narzeczony wrócił jak zwykle wieczorem z pracy.
Kiedy zobaczył mnie w czarnym skórzanym biustonoszu, pończochach,
seksownych butach i w masce powiedział, że jestem miłością jego życia!
Potem kochaliśmy się przez kilka godzin.
Panna relacjonuje:
- U mnie było podobnie, kiedy mój chłopak zobaczył mnie
w tym super stroju, bez słowa rzucił się na mnie i zaczął ostrą jazdę.
Mężatka na to:
- Ja wysłałam dzieciaki do mojej matki na noc, żebyśmy
mogli poszaleć. Kiedy mąż wszedł do domu, miałam już na sobie seksowną,
skórzaną bieliznę, czarne szpilki, pończoszki i skórzaną maskę na twarzy.
Kiedy mnie zobaczył powiedział: – Co na obiad, Batmanie?!

Written by Administrator in: Dowcipy | Tags: , , , ,
Oct
27
2008
0

Hu jak humor

Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię..
- To znaczy?
- Hmm… a może przytul jak Abelard swą Heloizę..
- a to jak?
- Jak?! Srak!! Czytałeś coś w ogóle?
- Tak, Naszą Szkapę. Ugryźć cię w dupę?

Pewne małżeństwo wybrało się na wczasy. Po drodze zatrzymali sie na noc w hotelu. Z samego rana chcieli opuscic hotel i poprosili rachunek za dobę hotelowa. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, ze rachunek opiewa na zawrotną sumę 3000 zl.
- Dlaczego tak dużo, przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin? – pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg – odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo żąda spotkania z dyrektorem. Dyrektor spokojnie wysluchuje zażalen i stwierdza:
- Prosze panstwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenow, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to bylo do Panstwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystalismy!
- Ale mogli Panstwo! I za to prosze zaplacic.
Mężczyzna wreszcie wyciaga z portfela 300 zlotych i wrecza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zl.
- Zgadza się.
- Obciażylem Państwa rachunkiem opiewajacym na 3000.
- Pozostale 2700 za przespanie sie z moja zona – mówi meżczyzna.
- Ale ja nie spalem z Pana zona! – krzyczy oburzony dyrektor.
- Cóż, byla do Pana dyspozycji

Pierwszy raz od 20 lat ucieszyłam się na widok męża.
- Z jakiego powodu?
- Wezwali mnie na identyfikację.
Żona wchodzi do łazienki w chwili kiedy mąż onanizuje się pod prysznicem…
- Co ty robisz!?… pyta z oburzeniem. Mąż nie zmieszanym głosem:
- To jest moje ciało i będę je mył tak szybko jak mi się podoba.
Żona do męża :
- Zobaczysz, przyczepię kartkę nad naszym łóżkiem, że jesteś idiotą. Niech całe miasto się dowie
Żona do męża:
- Wiesz, dziś jak przechodziłam w przedpokoju to zegar spadł tuz za mną…
Mąż:
- Zawsze się k…a spóźniał…….

Tyram Ci ja w kuchni: jedną ręką zmywam, drugą gotuję, trzecią ziemniaki obieram, kiedy z pokoju dobiega czuły głos mężczyzny mojego, który wyleguje się na kanapie: – Słonko moje Ty śliczne, chodź na chwilkę! No i biegnę, może chce się zreflektować za ostatnie przewinienia (lub coś równie nierealnego). – No co chciałeś miśku? – Nie mogę patrzeć jak tak tyrasz, zaharowywujesz się dla mnie… – … – … dlatego z łaski swojej, zamknij drzwi od kuchni, proszę…

Wściekła żona wpada do knajpy i krzyczy do męża:
- Pijaczyno, ta knajpa to twój grób!
-To bądź łaskawa chociaż w grobie dać mi spokój.

Written by Administrator in: Dowcipy | Tags: , , , , ,

Powered by LepszyPOZNAN.pl | Aeros Theme